Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #12: New Retro Wave

Nie biorę udziału w każdej edycji tej szacownej imprezy, ale czasem coś tam popaćkam. Tym razem postanowiłem wziąć udział w 12 edycji – New Retro Wave. Miałem drobny problem z serii “co tu zrobić, co tu zrobić” – wśród pomysłów był 15mm Predator, 15mm Predator na różowo i parę innych równie chorych koncepcji. W końcu jednak wziąłem figurkę, do której żarówiasto-neonowe kolorki powinny pasować i pomalowałem w końcu antyczną Reverend Moirę do Infinity. Szału nie ma, ale wyniki malowania poniżej:


Kolorki (zgodnie z postawionym zadaniem) żarówiaste, dość daleko poza moją “comfort zone”. Za tło robi kartonowy teren z Battlesystems.

Przemalowany świat

Jak już wspomniałem w poprzednim poście, przemalowywałem ostatnio figurki z Tannhausera. Tak bardzo nie podobało mi się malowanie firmowe, że po prostu nie mogłem wytrzymać. Efekty można zobaczyć w galerii na końcu posta – razem z kilkoma figurkami z Darkson Designs oraz dwoma figurkami Haqqislamu.

Po przejrzeniu zdjęć z cyfrówki doszedłem do wniosku, że mój aparat mnie nienawidzi 😉 . Całkiem nieźle wyglądające w realu modele na fotkach wyglądają tragicznie. Z częścią rzeczy wiele nie zrobię (nie mam zamiaru bawić się tydzień fotoszopą, zwłaszcza, że jej nie mam – a w pracy nie chce mi się nad fotkami siedzieć), ale poprawić wiele rzeczy będę musiał. Od tej pory chyba zawsze będę robić fotki świeżo pomalowanych figurek. Pozwalają na znalezienie wszystkich niedoróbek łatwiej i skuteczniej niż lupa (o własnych starych oczach nie wspominając). I tak na CMON nie dostałbym więcej niż 2/10, ale w końcu można się postarać 😆

Kilka słów o samych modelach.

  • Haqqislam to oczywiście cud, miód i orzeszki, jeśli chodzi o jakość wykonania odlewów, rzeźbę (nie licząc paru modeli, ale one się na fotki nie załapały) itp.
  • Figurki z Tannhausera, nie licząc niedociągnięć, o których już pisałem, fajne są.
  • Biednie niestety wypadają w praktyce figurki z DD. O ile ilość detali jest ok, jakość odlewu też nie jest zła, o tyle sam projekt techniczny niektórych figurek woła o pomstę do nieba. Figurki są multipart, z wymiennymi częściami – ale co z tego, gdy niektóre części za Chiny Ludowe nie dają się dopasować? Co daje fajny projekt, gdy model trzyma granat w ręce z dziwnie wykręconym stawem (ja ruchomość stawów mam sporą, ale aby takie wykręcenie osiągnąć musiałbym sobie staw wyłamać)? Figurki Amerykanów są zrobione b. fajnie, ale zestaw niemiecki… tragedia. Zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę wcale niemałą cenę. Miłe za to jest w całej linii to, że klimatem i rozmiarami ładnie pasuje do figsów z Tannhausera. Można np. wykorzystać część postaci jako nowych bohaterów do tej wesołej planszówki…

BTW – galeria generuje mi dziwne thumbnaile (środek obrazka) i za nic nie jestem w stanie tego zmienić 🙁

No i nie udało mi się

No i nie udało mi się skończyć moich żołnierzy Islamu do Infinity. Tzn. miałem inne rzeczy do zrobienia w weekend… Na szczęście stoją (razem z kilkoma innymi figurkami “w obróbce”) na widoku i przypominają o swoim istnieniu. Fotka figurek w malowaniu poniżej – są tam też figurki do Konfrontacji, Voida, Legends of the Old West, AT-43 i LOTRa, oraz jedna figurka z AE-WWII 😀

Lepsze fotki, gdy skończę malować figurki. I znajdę zagubiony gdzieś statyw do aparatu – robienie fotek z ręki to niefajna sprawa.