Nowy świat Kronik a sprawa polska – część II

Powoli przegryzam się przez nowe kroniki – mam za sobą potężną cegłę w postaci podręcznika podstawowego (prawie 500 stron), teraz walczę z sourcebookiem do Bractwa. Czas pomarudzić na zmiany – dziś skupię się na najważniejszych moim zdaniem rzeczach, które wytropiłem w podręczniku podstawowym i doczytałem szczegóły w sourcebookach (jeśli jakieś były). Oczywiście interesują mnie zmiany w świecie (lub też czasem wyjaśnienia starych tajemnic) – nie gram w erpegi, więc mechaniką nie będę się zbytnio przejmował. Uwaga – post zawiera spoilery. Jeśli czytacie podręczniki pomijając sekcje “GM only” – omińcie ten post.

Cybertronic

Kroniki od zawsze miały trochę tajemnic, których nie wyjaśniał żaden podręcznik. Jedna z nich to tajemnica Cybertronicu – skąd wzięła się ta korporacja, jakim cudem ich zaawansowana technologia opiera się spaczeniu przez Mroczną Harmonię? Chcieliście wiedzieć? Wersja mocno skrócona poniżej:
Jeden z trzech braci Durand – Alexander – uważał, że ludzkości potrzebna jest technologia odporna na Mroczną Harmonię. Po śmierci Nathaniela w walce z Algerothem opuścił Petera i rozpoczął poszukiwania technologii z okresu sprzed Upadku. Odnalazł Immortala – prototypowego zcyborgizowanego wojownika zbudowanego przy pomocy technologii, która oparła się Harmonii (tu trochę brak wyjaśnienia, czemu się oparła). Aby skorzystać należycie z tego znaleziska potrzebował środków – wspólnie z ekipą starych znajomych zorganizował więc imprezę znaną nam jako Founding Day. Środki na badania zebrał, ale stworzenie technologii odpornej na spaczenie szło opornie. Olek stworzył więc Cyberopolis – miasto, które miało posłużyć za pułapkę na siły Legionu i laboratorium. Zadbał o rozpuszczenie plotki, że testowana jest w nim technologia odporna na spaczenie, stwory Legionu wpadły się rozejrzeć, zostały złapane i przebadane. Olek odkrył, że kryształ używany przez stwory Ciemności do wytwarzania różnych drobiazgów może być użyty w chipach i daje im odporność na Harmonię. Stworki co prawda dużo go ze sobą nie miały, ale szczęśliwie na Nero udało się go znaleźć więcej. Przyszłość Cybertronicu była pewna.

Cybertronic – co z tym jest nie tak?

Zacznijmy od podstaw. Cybertronic uzyskał środki na badania nad technologiami odpornymi na Harmonię dzięki temu, co zarobił na sprzedaży odnalezionych rozwiązań sprzed Upadku. Te rozwiązania były… wait for it… nieodporne na Harmonię – stąd przecież Upadek. Zakazane edyktami Totha, jeszcze nie uodpornione na Harmonię produkty to raczej kiepski sposób na budowę finansowej potęgi – kto by to kupił? W przedstawionej wersji początki Cybertronicu nie mają sensu – a tymczasem dużo nie trzeba, żeby zrobić to lepiej. Olek mógł odkryć właściwości Pierwiastka 13 (tak się ten kryształ nazywa) w trakcie swoich poszukiwań, odkryć źródło dużej ilości tegoż i dzięki temu przekonać inwestorów. Cybertronic startowałby tak, jak powinien – z zaawansowaną technologią odporną na Harmonię.
Druga sprawa – czy Alexander Durand naprawdę musiał tworzyć nową korporację? Równie dobrze mógł podzielić się swoim odkryciem choćby z Bractwem albo istniejącymi korporacjami. Każdy, kto przywróciłby możliwość korzystania ze “starej” technologii byłby powitany z otwartymi rękoma. Ja rozumiem, obsesja stworzenia postczłowieka itp. – ale sprawa brzmi dla mnie mało wiarygodnie, jakiś inny założyciel miałby IMHO większy sens.
Sprawa trzecia – Immortal. Tu mam problem kalendarzowy. Wg. podręcznika Immortal został znaleziony przez Olka sporo po śmierci Nathaniela – na asteroidzie Cyaneus, na którym kiedyś była baza Imperialu. Immortal czekał tam na bycie odnalezionym niemal tysiąc lat. Założenie Cybertronicu miało miejsce 1050 lat po śmierci Nathaniela Duranda. Ok, rozumiem – Olek szukał starych gadgetów powoli, nawet bardzo powoli ale aż tak?
EDIT: sytuacja się wyjaśniła w podręczniku Bractwa – podobnie jak w wypadku oryginalnej wersji bracia na zmianę pełnili rolę Kardynała i trochę czasu to trwało…

Whitestar czyli Sundiata 2:Zemsta

Jak to mówią barbarzyńcy “elephant in the room”. Modiphius całkowicie odrzucił “starą” wizję Ziemi z całkiem interesującymi Plemionami. Teraz Ziemia opanowana jest przez jedną siłę – Białych Ruskich z Carycą na czele. Ostatecznie, po tylu latach kontrrewolucja wygrała 😉 . Wszyscy mieszkańcy Ziemi rąsia w rąsię walczą z Legionem, wspierają się wzajemnie… Znaczy ok, podręcznik wspomina o tym, że jest też trochę małych niezależnych band, plemion itp. – ale to trochę jak z USA i gangami motocyklowymi – nie liczą się w żaden sposób. Coś tu jest trochę nie tak… Ja rozumiem, że bycie pozostawionym przez szefów z pracy na Ziemi, bo miało się o 0.012% gorsze wyniki sprzedażowe od kolegów może spowodować pewną traumę, ale aż taką, by cała planeta zgodnie zaczęła współpracować? Get real 😉
Fun fact – w kampanii kickstarterowej podręcznik Dark Eden obiecywał “Learn about the many tribes that have made the mutated irradiated old Earth their own; Whitestar, The Sons of Rasputin, The Templars, Crescentia, The Lutherian Triad”. Z podręcznika głównego wyparowało wszystko poza Whitestar, które dziwnie przypomina Synów Rasputina jeśli chodzi o wiele rzeczy (w tym najważniejszą, bycie postapokaliptycznymi Ruskimi). WAT?
Czekam z niecierpliwością na Whitestar Sourcebook i Dark Eden sourcebook – chcę zobaczyć, jak oni teraz wcisną stare Plemiona Ziemi do nowej wersji uniwersum Kronik. Na razie jakoś nie jestem nastawiony wyjątkowo optymistycznie. Wprowadzenie czegoś “własnego” do settingu to żaden problem – znane nam plemiona zajmowały obszar Eurazji i odrobiny Afryki, do wykorzystania cały czas były np. obie Ameryki i Australia. Koniecznie trzeba było mieszać w czymś, co było ok?

Nowe stwory Legionu

Podstawowy podręcznik zawiera opisy typowych sług każdego z Apostołów. Nie będę psuł Wam przyjemności z czytania ich opisów – ale mogę powiedzieć jedno. Ten kawałek bardzo mi się podoba 😀 . Stworki są klimatyczne, ich opisy całkiem ciekawe, ogólnie nieźle wpasowują się do świata Kronik. Aż chciałoby się wrócić do 4.0 i napisać dla niektórych z nich zasady 😉

Nowy świat Kronik a sprawa polska – część I

Tak, żyję. Nie pisałem ostatnio nic, bo nie bardzo było kiedy choćby skrobnąć parę słów – nie wspominając już o problemach z czasem na malowanie figurek. Byle do wakacji 😉
Coelcanath poprosił w komentarzach, bym wypowiedział się na temat nowych modeli Prodosa z szczególnym uwzględnieniem wilczej jazdy… Hm… czemu nie – choć pozwolę sobie potraktować ten temat nieco szerzej i napisać parę słów o zmianach w świecie Kronik – i estetycznych i innych 😉 . Znając życie wkurzę i fanów nowej i fanów starej wersji. Good 😀 . Zaczniemy od modeli, a w kolejnych odcinkach skrobnę parę słów o świecie z MC RPG (hej, przeczytałem poderek do erpega!) i Warzone.

Odeszło stare – i dobrze

Jak niektórzy wiedzą, pozbyłem się w zasadzie wszystkich modeli do starego Warzone. Pozbyłem się ich w zasadzie za bezcen – kilkadziesiąt kilo metalu poszło za trzycyfrową kwotę do ekipy, która w przeciwieństwie do mnie będzie ich używać (już używa, AFAIK dość intensywnie). Nie tęsknię za nimi – dostarczyły mi masy zabawy, ale ile lat można grać tym samym w to samo? Zwłaszcza, że nie ukrywajmy, modele te przesadnie piękne nie były. Wróć… było trochę znośnych modeli, ale ogromna większość była dla ich posiadaczy piękna raczej ze względu na miłość do świata, grafik Bonnera i konieczność uzasadnienia przed samym sobą inwestycji finansowej i czasowej (malowanie itp.). W końcu nie ukrywajmy – taki np. miś z fotki poniżej wygląda jak otyły Space Marine w za dużym szlafroku i rękawicach kuchennych. Do grafiki Bonnera brakuje mu sporo.

Keeper of Art
Keeper of Art

Fani “starego” Warzone często twierdzą, że nowsze figurki były lepsze. Nie do końca. Były złe w inny sposób – popatrzcie np. na tego troopera. Hełm, w którym nie zmieści się głowa, kieszenie do których nie sięgnie (bo pancerz mu na to nie pozwoli)… Stary kiepski styl został zastąpiony nowym kiepskim stylem, sorry 😉

Nawet modele Legionu były raczej kiepskie – trudno się w nich czepiać proporcji (obcy/mutanci/potwory z koszmarów mogą mieć proporcje jakie tylko chcą), ale dajcie spokój… Ogromni Pretoriańscy Łowcy którzy z pancerzem nie byli więksi od zwykłego piechura. Furie w ciżemkach (no dobra, w oparciu o grafikę, ale still…). Karnofagi wyglądające jak Blue Horrory z GW w gorszym wykonaniu…Nawet w ładnym malowaniu wyglądają komicznie, nie strasznie.
Do dziś uważam, że błędem Excelsiora było trzymanie się starych figurek. Gdyby wydali Warzone z dużo mniejszą ilością oddziałów (jak to zrobił Privateer Press z Warmachine – kilka oddziałów na stronę konfliktu), za to z nowymi, dobrymi figurkami – mogliby istnieć do dziś. Ale ok, było, minęło…

Przyszło nowe – czy dobrze?

Prodos zrobił to, co powinien był zrobić Excelsior. Zerwał z przeszłością, zostawił to, co było w Warzone fajne (świat, grafiki), wyrzucił stare modele i zasady na śmietnik.
Zasad nowego Warzone nie lubię – IMHO są kiepsko napisane i źle zaprojektowane. Z tym pierwszym można sobie poradzić (kolejne aktualizacje trochę tu pomogły), na drugie nie ma rady – ale bez części tego “złego projektu” weterani nie zaakceptowali by tego jako Warzone. Ale nie o tym dziś miałem pisać – to temat na zupełnie inną okazję.
Pierwsze wydane przez Prodosa figurki w większości były porażką – firma zdawała sobie z tego sprawę wyraźnie, bo bardzo szybko część z nich została zastąpiona lepszymi. Było to w zasadzie nie do uniknięcia – modele wyglądające dobrze w sofcie do modelowania 3D niekoniecznie są równie dobre po wydrukowaniu, rzeźbiarze musieli się tego nauczyć na własnej skórze. Możemy spokojnie odpuścić sobie temat pierwszych modeli i popatrzeć na to, co Prodos ma teraz w ofercie – nie będę przegryzał się przez wszystko, wybrałem trochę przykładowych modeli ze sklepu.

Crucifier
Crucifier

Crucifier – bardzo “Warzonowy” model, moim zdaniem naprawdę udana reinterpretacja starej pokraki. Dynamiczny, wygląda w miarę wiarygodnie (na ile gość z czterema łapkami i warzonowymi naramiennikami może być wiarygodny). Zdecydowanie Pietia Approved, nie mam się zbytnio czego czepiać.

Inquisitors
Inquisitors

Inkwizytorzy – niezła uwspółcześniona wersja bardzo ikonicznych modeli. Pozy co prawda nieco dziwne, ale może nie do końca złapałem artystyczną koncepcję, która za nimi stoi. Przyczepiłbym się co najwyżej jeszcze do doboru kolorów, ale to problem malarza a nie projektanta 😉

sacred-warriors
Święci Wojownicy – tu mam to samo pytanie od zawsze. Kiedy wreszcie twórcy bitewniaków przeczytają podręczniki do Kronik ze zrozumieniem? To nie Święci, to Furie. Poza tym – ok, niektóre pozy są idiotyczne z punktu widzenia walki z użyciem starego, dobrego Sword&Board, ale za to należycie heroiczne. Ujdzie…

Guardiani Oblati
Guardiani Oblati

A co to za paskudna narośl na świecie Kronik? Twórcy o Furiach nie słyszeli? Chyba ktoś chciał wyprodukować proxy dla Grey Knight Terminators. Same modele bardzo przypominają mi Exemplar Bastions z Warmachine z poprawką na broń – ujdą. Nie podoba mi się pomysł zastępowania czegoś, co w Kronikach funkcjonuje od zawsze (Furii) takim produktem zastępczym…
Tak, wiem… w nowych Kronikach Guardiani Oblati są ikoniczną karierą z nowego poderka do Bractwa. Tak, wiele rzeczy, na które marudzę dalej też w podręcznikach do nowej edycji jest – wspomagane pancerze Capitolu, Judicator…

Hatamoto
Hatamoto

Hatamoto – a tu z kolei bardzo elegancki ruch. Samuraje w WZ walczą w pancerzach wspomaganych. Mniejszych, większych – zależnie od roli i zamożności… Cieszy mnie to, że wreszcie ktoś robiąc modele wziął to pod uwagę. Fajnie by było, gdyby modele były nieco bardziej zróżnicowane – te zbroje są robione na zamówienie. Jeszcze fajniej, gdyby nie robić z tych zawodników Hatamoto a po prostu prawdziwych samurajów.

Heavy Infantry
Heavy Infantry

A tu robimy z Warzona coś, co w świecie Kronik osadzone nie jest. Capitol nigdy nie robił pancerzy wspomaganych dla swojej piechoty. To wymaga wykorzystania części, które są zbyt skomplikowane i narażone na działanie Mrocznej Harmonii. Mishima kupuje odpowiednie podzespoły dla pancerzy wspomaganych od Cybertronicu – Capitol nie. Nie jestem też przekonany, czy człowiek o normalnej budowie w taki pancerz sensownie wejdzie…

Judicator
Judicator

“Każda armia musi mieć Walkera, zróbcie coś dla Bractwa” – tak chyba wyglądała “inspiracja” dla tego modelu. Ewentualnie też “zróbcie proxy dla Dreadknighta, ale tak, żeby nie wyglądało na zrzynkę”. Model zupełnie wyjęty z dolnej części pleców, lepiej poczułby się w siłach Protectorate of Menoth.

Orca
Orca

Vulcan
Vulcan

A tu dla odmiany dwa modele z sensem. Ciekawie przeprojektowany Vulcan i Orca – modele wprowadzone co prawda przy okazji 2 edycji Warzone, słowem nie wspomniane w starym MC RPG ale już “okrzepłe” w świecie Kronik. Orca wreszcie nie wygląda jak piłeczka z nóżkami, już za to można wiele wybaczyć 😉

Mercurian Maculator
Mercurian Maculator

Merkuriańskie Ohydy 3.0 – hm… 54mm wysokości, poprzedni model miał przeszło 2x więcej… Niekoniecznie mi się to podoba, Ohydy powinny być jednak sporo większe. Ale skoro mają mieć tyle – no problem. Same modele są naprawdę ładne, rozważam kupienie kiedyś zestawu i pomalowanie. Nadadzą się nie tylko do Warzone, te modele mają spory potencjał w innych systemach (Warboss dla Orków?).

Jak to się tam nazywa?
Jak to się tam nazywa?

Last but not least… Jak to tam się miały te modele nazywać? Ok, nieważne. Wilcza Kawaleria na Wilkach 😀 . Gdy wprowadzaliśmy Imperialną Kawalerię do 4.0 fani próbowali nas zjeść 😉 . Ciekawe, jakie będą reakcje na te modele w Paradox Cafe i różnych dziwnych zakątkach internetu…
Same modele wyglądają nieźle. Mają też spory sens z punktu widzenia designu – nie wprowadzają trzeciego lekkiego pojazdu dla Imperialu (który ma już Chibi Tank i Nekropełzacza), a taki przecież byłby skutek dołożenia jeszcze Fenrisów. Oczywiście to, że da się sprzedać te modele posiadaczom armii Space Wolfów to miły bonus.
Z punktu widzenia Kronik… well… w nowym poderku do Imperialu ich nie widziałem, ale mogłem przegapić (dopiero przekartkowałem, nie czytałem). W starym sami wiecie – nie było. Wilki mają zdaje się być efektem inżynierii genetycznej – Kardynał Toth zakazał jej dawno temu tak samo jak AI, raczej nie sądzę, by Imperial chciał podpaść tak bardzo Bractwu – także pod tym względem pomysł jest mocno z dolnej części pleców. Gdyby była to bardziej “klasyczna” kawaleria, albo Prodosowi chciało się lepiej zastanowić nad tym, jak uzasadnić ten oddział fluffowo – byłoby fajnie.

Podsumowanie

Proszę pana, ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No… To… Poprzez… No reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę.

Nowe modele Prodosa są dużo lepsze od “oryginalnych” modeli Targeta. Tak powinno być – sztuka tworzenia figurek poszła do przodu bardzo mocno, Prodos korzysta z tego jak tylko może. Część figurek świetnie łapie klimat Kronik (patrz np. Hatamoto), inne są powieleniem starych błędów (Święci Wojownicy). Niektóre są całkiem ok, ale potrzebują lepszego fluffu – jak np. niespecjalnie przystające fluffowo do Kronik genetycznie modyfikowane wilki. Są niestety też takie, które zostały wprowadzone do gry wyraźnie po to, by każda armia miała modele w każdej kategorii – np. nowa Ciężka Piechota Capitolu czy Guardiani Oblati mające dać Capitalowi i Bractwu piechotę w pancerzach wspomaganych, Judicator dający Bractwu Walkera itp. To zbytnio mi się nie podoba.

Posiłki dla Capitolu

Do rozpiski na dzisiejszą wycieczkę do Paradoxu brakowało mi jeszcze kilku modeli: sierżanta i kaprala do Ciężkiej Piechoty Capitolu (mam plan wystawić dwa nieco mniejsze oddziały zamiast jednego ogromnego) oraz dwóch sekcji CKM Ciężkiej Piechoty i sierżanta do nich (drużyna CKM ma służyć za oddział wsparcia). Jako że miałem wolne wczesne popołudnie – postanowiłem te modele zmajstrować i pomalować. Efekt poniżej (Blackfire Earth na podstawkach jeszcze nie wyschło, same podstawki jeszcze będą wymagały poprawek).

SDC12676

Oficer Frontowy Capitolu

Tym razem nie w ramach Motywacji 2013, a w ramach uzupełniania braków w rozpisce Capitolu – Oficer Frontowy. Nóżki i korpus z Max Mini, łapki z LKM z UAMC Marines, główka Catachanina, Chainsword zabrany jakiemuś Space Marine

SDC12662
SDC12665

Edit – ten sam koleś po poprawkach sugerowanych przez Maniexa. Starość i lenistwo niestety powodują niedoróbki czasem 🙁
SDC12668

Motywacja 2013 – Marzec

Zadeklarowane na marzec w ramach warzonowej Motywacji 2013 modele zrobione. Oddział Dog Soldiers – w tej roli szweje skonwertowani z UAMC Marines i pieski ze stareńkiego zestawu Pathfinders do Starship Troopers – oraz Inkwizytor i dwie Walkirie (“stretch goal”). Z malowania Bractwa zbyt zadowolony nie jestem, ale poprawiać już nie mam ochoty…

SDC12543

SDC12545

Piechota Bractwa – trochę drobiazgu

Domalowałem brakujące modele do oddziału Piechoty Bractwa – setnika, speca z wyrzutnią rakiet i zwykłego szwejka (z liczenia na palcach wyszło mi, że tego ostatniego niekoniecznie potrzebnie). Będzie można jeszcze popracować nad twarzami (wyglądają słabo), ale na razie można ich uznać za skończonych. Oto fotka misiów:

SDC12414

A tu fotka rodzinna z resztą drużyny:

SDC12416