Figurkowy Karnawał Blogowy 14 – Megrim i Pest do Nuklear Winter 68

Piotr Ledwoń dał w ramach FKB zadanie, które naprawdę mi podeszło – konwersję modelu. Postanowiłem zająć się jednak nie konwertowaniem 28mm piechurów, a 15mm pojazdów. Dlaczego? Projekt Nuklear Winter 68 bynajmniej nie umarł, po prostu nieco mniej intensywnie go realizuję z braku czasu. Pojazdy dla Wehrmachtu, US Army i Armii Czerwonej są bezproblemowe – wystarczy je kupić, ale siły Black Hand wymagają więcej wysiłku.
W planszówce Black Hand ma kilka typów pojazdów, z czego trzy – Megrim, Pest i Blighter są wg. grafik z żetonów oparte na kadłubie M-113 – wyglądają jak wyremontowane i skonwertowane wraki. Pest to po prostu transporter opancerzony i statystyki ma w zasadzie identyczne z M-113, Megrim to lekki czołg (niemal dorównujący statystykami Królewskiemu Tygrysowi – ma jedynie słabszy pancerz) a Blighter rakietowy zestaw przeciwpancerno-przeciwlotniczy. Blightera zrobię jakoś w przyszłości, ale Megrimy i Pesty chciałem zrobić już.
Plan co do Megrimów był prosty – wziąć model M-113, dodać mu jakąś wieżę, okleić skrawkami pleksy dającymi efekt polowych napraw (w końcu Black Hand raczej za dużo fabryk sprzętu nie ma) i tyle. Po dłuższym kombinowaniu nad tym, co będzie pełniło rolę “dawcy” wieży stwierdziłem, że optymalny będzie model PzIII z miotaczem ognia produkcji Zvezdy – tani i z względnie długą lufą (dłuższa byłaby lepsza, ale jak się nie ma, co się lubi…).
W wypadku Pestów pierwotnie chciałem wykorzystać M-113 w bazowej konfiguracji, ale stwierdziłem, że to nudne. To pewnie nie jedyne pojazdy, jakie da się na terenie byłej Rzeszy zorganizować – pewnie zostały też jakieś pamiątki po wojnie itp. Wpadłem na pomysł, by wykorzystać kadłuby od wspomnianych już PzIII – po drobnym liftingu i dodaniu uzbrojenia powinny świetnie działać jako otwarte od góry transportery opancerzone. Następna partia Pestów będzie oparta o SdKfz 250, których pudełko walało mi się po szafie (były dawcami wież z działkiem 20mm do rozpoznawczych Katzchenów).
Pełen entuzjazmu zabrałem się więc za pracę – na pierwszy ogień poszły Megrimy. Za podstawę posłużyły M-113 ACAV z Battlefrontu (stara wersja z metalowymi częściami – wykorzystam je w innych projektach), które okleiłem pleksą. Na dach przykleiłem górną część kadłuba PzIII – wieżę na czymś trzeba osadzić, robią też wrażenie nieco bardziej “chałupniczej” roboty dzięki niedopasowaniu szerokości 😉 . W galerii poniżej znajdziecie fotki części, oraz sklejonych, spodkładowanych i pomalowanych modeli (model malowania “utaplaj w pigmentach i zalej washem”). Zastanawiam się cały czas nad powiększeniem im luf przy pomocy jakiejś rurki – powinny mieć siłę ognia porównywalną z Królewskim Tygrysem…
W wypadku Pestów było też w miarę łatwo – skleiłem pozostałe części (gąski i pozostała część kadłuba), dokleiłem plastikowe karabiny maszynowe z zapasów części. Postanowiłem zrobić jakieś zabezpieczenie miejsca, gdzie powinien być silnik (żeby nie musieć modelować silnika 😉 ) – w tym wypadku wystarczył prosty element z pleksy oraz fragment siatki ściernej (takiej do wygładzania ścian). Efekt również widać poniżej. Trzeba będzie jeszcze pomalować (a pewnie najpierw skonwertować) jakichś załogantów (przynajmniej gościa do obsługi KM), ale to w swoim czasie…

Łot’s in da box – Jagdpanzer E100 z Heer 46

Najbardziej chyba absurdalne ze wszystkich Napkinwaffen w ofercie Heer 46 – Jagdpanzer E100. Nie jest to ten sam model, co w World of Tanks – tam słynne Jeguru wygląda raczej jak Jagdtiger po siłowni, ten model to bardziej Jagdpanthera na dużej ilości sterydów. Model duży i ładny, zdecydowanie polecam.

Łot’s in da box – Löwe z Heer 46

Jeden z ulubionych czołgów Wallet Warriorów w WOT – Panzerkampfwagen VII Löwe. O historii tego wynalazku możecie poczytać choćby tutaj. Jest to chyba pierwszy model wydany przez Heer 46, ale nie widać tego aż tak bardzo – jakością nie odbiega od kolejnych, ale i odnoszą się do niego te same uwagi, co do innych modeli tej firmy. Zdecydowanie polecam zainteresowanym uzupełnieniem swojej kolekcji.

Łot’s in da box – Jagdpanzer E50 z Heer 46

W ramach akcji uzupełniania Muzeum Paperpanzerów przygarnąłem model Jagdpanzer E50 (znany grającym w WOT jako Jagdpanther 2) z Heer 46. Focie z pudełka poniżej, uwagi są w zasadzie takie same, jak w wypadku E75 – brak informacji co do konkretnych typów dołączonych do zestawu dział i drobne ślady wskazujące na to, że master tego modelu był drukowany w 3D. Mimo tych drobnych niedogodności szczerze polecam ten model (oczywiście tym, którzy zbierają fikcyjne pojazdy) – w tej skali zresztą nie ma specjalnie innego wyboru.

Łot’s in da box – E75 z Heer 46

W mojej kolekcji są już E100, są E50, brakowało mi “środkowego” modelu papierowego Panzera – E75. Na szczęście dostępny jest w ofercie Heer 46. Zamówiłem 3 sztuki (i kilka innych drobiazgów, które rozpakuję dla Was na dniach). Fotki z pudełkiem, zawartością i gotowym modelem macie tu:


Dwie uwagi
Pierwsza sprawa – model jest odlewany z wydruku 3D i nieco to widać, ale po spodkładowaniu i pomalowaniu raczej już nie będzie problemu. Bardziej kłopotliwe będzie wyrównanie dolnej przedniej płyty pancerza – to w tym miejscu był wlew żywicy do formy. Sama jakość odlewu jest całkiem przyzwoita.
Druga – mamy do wyboru dwie lufy. Niestety producent nie podaje np. na swojej stronie żadnych dodatkowych informacji. “Mniejsza” to najprawdopodobniej 10.5cm działo L/68, “większa” – 12.8cm działo L/55, Trudno jednak powiedzieć to na 100%. Swoje pierwsze trzy modele skleiłem z działami 10.5cm, jeśli kiedyś dokupię kolejne – zrobię je w wersji z cięższym uzbrojeniem.

Lepsze fotki niemieckiej pancerki

Skorzystałem z dużej ilości słońca i zrobiłem lepsze fotki swojej niemieckiej pancerki. Dużo słońca + namiot bezcieniowy (wersja 60cm) zdecydowanie poprawiają jakość zdjęć (ok, nadal nie jest rewelacyjnie, ale dużo lepiej, niż było). Fotek nowych modeli w galerii brak 😉

BTW, to sześćsetny post na blogu 😀