Za Króla, Ojczyznę i Garść Złota – raport z bitwy

Nasz niedawny atak powiódł się nadspodziewanie dobrze – nie tylko żyjemy, ale udało nam się zająć okopy nieprzyjaciela, a nawet podciągnąć tam artylerię. Niestety – dowództwo nie było przygotowane na taką niespodziankę i nie było w stanie wzmocnić naszych linii obronnych w wystarczającym stopniu. Wygląda na to, że niemieckie dowództwo postanowiło wykorzystać okazję do kontrataku. Piechota, wspierana przez artylerię i czołgi uderzyła na nasze nowe pozycje obronne… Sytuacja nie wygląda wesoło.Na naszym odcinku obrony czekała jednak fryców pewna niespodzianka…W bitwie udział wzięło czterech graczy. Jeden z nich dowodził brytyjską obroną, drugi natarciem wojsk niemieckich, trzeci pokierował poczynaniami smoka, a czwarty – najmłodszy – działaniami dzielnych Australijczyków, próbujących podprowadzić poczwarze złoto. Brytyjczycy rozpoczynali grę z dwiema pełnymi drużynami piechoty oraz trzecią nieco “przetrzebioną”. Ten – mocno niepełny – pluton dowodzony był przez porucznika oraz wsparty przez sześciofuntowe działo polowe, karabin maszynowy Vickersa oraz trzycalowy moździerz. Siły te zostały w miarę równomiernie rozmieszczone w pierwszej (z punktu widzenia dowódcy brytyjskiego) linii okopów, broń ciężka była nieco wysunięta do przodu – umocnienia dla artylerii dawały lepsze pole ostrzału.Część wojsk niemieckich – dwie drużyny piechoty i czołg – zdołała pokonać już spory kawałek pola bitwy: jedna z drużyn piechoty zaczynała w drugiej linii okopów, kolejna, wraz z dowodzącym siłami porucznikiem – w transzei komunikacyjnej między drugą a trzecią linią, czołg oczywiście poza okopami – ale niedaleko. Reszta – CKM, moździerz i kolejne dwie drużyny piechoty zaczynała bitwę w trzeciej linii okopów. Między drugą a trzecią linią okopów było kilka niespodzianek. Pierwszą były budynki – umiejętnie wykorzystane mogły pozwolić na skryte przejście przynajmniej części pola bitwy, bez konieczności tłoczenia się w transzejach. Drugą był smok – zdezorientowany i próbujący bronić swego stanu posiadania przed śmiesznymi małymi ludzikami. Trzecią byli Australijczycy…Oddział bohaterów powieści startował niedaleko legowiska smoka. Australijczycy ukryci na skraju ruin oraz  w okopach przygotowywali się do ataku na skarbiec – przeciwnik wyglądał groźnie, ale nagroda była warta ryzyka. Każdy z australijskich żołnierzy był pod jakimś względem wyjątkowy, każdy był weteranem wielu bitew i prawdziwym szczęściarzem.Najbardziej rzucający się w oczy uczestnik bitwy – Smok – przerastał rozmiarami nawet niemiecki czołg A7V. Szybki, twardy i niebezpieczny – zarówno w walce wręcz jak i z dystansu – miał tylko dwa proste cele. Przeżyć i upilnować swojego skarbu…Niemieccy szturmowcy zbliżali się. Pluton Johnsona został wycięty w pień kilka minut temu. Dobrze, że chociaż nie oddali życia tanio – niejeden szkop zostanie w tych okopach już na zawsze. Teraz nasza kolej. Ładować, mierzyć, strzelać, powtórzyć. Modlić się by Vickersowi nie zabrakło amunicji. Modlić się, by chłopcy obsługujący sześciofuntówkę zdjęli ten czołg… Co to?  Co się dzieje? Tego budynku tam nie było… Co to za czarny kształt za nim? Nowa niemiecka superbroń? Jeśli tak, to chyba wyrwała im się spod kontroli – krzyk przerażenia było słychać aż tutaj… Niemieckie natarcie rozwijało się w miarę sprawnie, jednak nie bez przeszkód. Smok, widząc nacierających żołnierzy niemieckich, wyciągnął jedyny możliwy logiczny wniosek (“podano do stołu”) i zaatakował najbliższą sobie drużynę piechoty. Wynik starcia smoka z piechurem zazwyczaj jest łatwy do przewidzenia…Wskutek tego część niemieckiego wysiłku zostało skierowane na pozbycie się uciążliwego gada – wcale niełatwe zadanie. Piechota rozmieszczona bliżej Brytyjczyków nacierała ze wsparciem czołgu i moździerza (ten ostatni próbował wstrzelić się w pozycje artylerii), ta bliższa leża smoka po prostu walczyła o przetrwanie. Czołg powoli jechał naprzód, prowadząc ogień zarówno do Brytyjczyków (z działa) jak i do potwora (z CKM).Brytyjczycy nie mieli tego problemu – zdrowie i pomyślność smoka były (na razie) w ich interesie. W końcu przeszkadzał Niemcom. Piechota wsparta przez moździerz i CKM prowadziła wymianę ognia z piechotą niemiecką, zaś sześciofuntówka wdała się w pojedynek z niemieckim A7V. Australijscy łowcy złota skoncentrowali się na swoim zadaniu – zabiciu smoka i zabezpieczeniu sobie spokojnej starości. Wyposażeni w ciężką broń Marvin i Red Farrel rozpoczęli polowanie na smoka, reszta drużyny wspomagała ich próbując trafić go z Enfieldów, oraz zdejmując niemieckich żołnierzy zbyt interesujących się ich działalnością.Przez kilka kolejnych tur Smok oddawał się radosnemu polowaniu na Niemców, Niemcy nacierali na Brytyjczyków i polowali na Smoka, Brytyjczycy bronili się zażarcie, a Australijczycy robili swoje. Bardzo szybko dla Smoka polowanie stało się koniecznością – nawet twarde łuski potwora nie są wystarczającym zabezpieczeniem przed siłą ognia współczesnej broni. Aby regenerować rany, smok musiał jeść. A większość dostępnej żywności biegała w szarych mundurach.Nie wiem, czym był ten czarny kształt. Nie widziałem czegoś takiego nigdy wcześniej ani później. Niemiecka eksperymentalna broń? Dzikie, nieznane nauce zwierzę? Coś nie z tego świata? Ważne, że to coś pomogło nam powstrzymać niemieckie natarcie. Ogień naszych Enfieldów, Vickersa i moździerza skutecznie powstrzymywały atakującą piechotę, sześciofuntówka kilkakrotnie uszkodziła czołg fryców, a gdy jeden z pocisków moździerza przypadkiem trafił A7V w górny pancerz, przebił się i eksplodował w środku – efekt był piorunujący. Kiedyś, lata później, widziałem coś podobnego w jankeskiej kreskówce…Nie wiem też, gdzie po bitwie podział się nasz tajemniczy pomocnik. Kilku żołnierzy twierdzi, że to był Smok – i że zabili go australijscy żołnierze. Bzdura… Smoków nie ma, a najbliższa australijska jednostka stacjonuje pięćdziesiąt mil dalej…Niemieckie natarcie zostało zatrzymane przez wojska brytyjskie. Ledwo żywy Smok sprawiał jednak problemy – ostrzał był w stanie bestię poranić, ale nie zabić. Zabić można było go tylko przez odcięcie mu głowy. Na szczęście Australijczycy o tym wiedzieli. Smok, gdy karma w szarym opakowaniu zaczęła się kończyć, a śmieszne ludziki w kapeluszach zbyt zbliżyły się do złota, zmienił front i zaczął atakować żołnierzy australijskich. Pierwszą ofiarą był Snowy – ten dzielny pół-aborygen nie miał szans w starciu z przerośniętą jaszczurką – jednak większą nieco od australijskich gadów. Życie kolejnego Australijczyka zostało uratowane tylko dzięki jego niezmiernemu szczęściu.W końcu jednak Smok został przez łowców skarbów rozniesiony na bagnetach, przy minimalnych stratach – poza Snowym poległ jeszcze Kurczak, postrzelony przez jednego z szturmowców. Strasznie rozwścieczyło to jego brata, strzelec długo się swoim sukcesem nie cieszył.Australijczycy po ubiciu poczwary zebrali złoto, broniąc się przed niemieckimi niedobitkami. Po podliczeniu punktów okazało się, że spośród najwięcej punktów zdobyli Australijczycy. (Gratulacje dla najmłodszego gracza, dla którego kiedykolwiek prowadziłem pokaz). 

Great War Skirmish – pokaz na Polconie

Na konwencie Polcon przeprowadziliśmy razem z Rafałem Szwelickim demonstrację systemu Great War Skirmish. Demonstracja była połączona z promocją książki Anny Brzezińskiej pod tytułem “Za Króla, Ojczyznę i Garść Złota”. Książka ta – osadzona w realiach Pierwszej Wojny Światowej – jest książką fantasy, także i nasza prezentacja nie była w stu procentach prezentacją gry historycznej, a raczej jej na szybko wymyślonej modyfikacji.Zainteresowanie pokazem było spore, choć znalezienie chętnych graczy nie było łatwe – wiele osób miało cały dzień zaplanowany co do minuty. Bardzo dużo osób zadawało pytania dotyczące zasad, okresu oraz – najczęściej – figurek (bądźmy szczerzy, pierwszowojenne figurki Renegade Miniatures są śliczne). Raport ze stoczonej bitwy pojawi się już wkrótce. Na razie zapraszam do obejrzenia galerii oraz do ściągnięcia zasad samej gry i zasad używanych w trakcie pokazu.

Zasady

Listy armii 

Zasady używane podczas pokazu

Zasady gry będą jeszcze modyfikowane – rozdział dotyczący pojazdów wymaga dopracowania, a listy armii są na bardzo wstępnym etapie tworzenia, ale bawić się już można :D