Drobiazgi modelarsko-malarskie

Krótki kawałek tutorialowo-reklamowy. Jak wiadomo, pigmenty takie, jako te na fotce poniżeją całkiem niezłym i łatwym sposobem na “przybrudzenie” modelu.


Niestety mają jedną wadę – za nic nie trzymają się powierzchni. Wystarczy po niej przejechać palcem, albo np. spróbować położyć lakier (czy to sprayem, czy pędzlem) – znikają. Co zrobić? Aby trzymały się powierzchni, trzeba je czymś rozrobić, pomalować nimi pożądany obszar i poczekać, aż wyschną. Można rozrabiać je wodą – w takim jednak wypadku trzeba liczyć się z baaardzo długim czasem schnięcia. Można terpentyną – ta jednak paskudnie śmierdzi, a do tego trzeba po nią pójść do sklepu. Rozrabianie z lakierem bezbarwnym działa świetnie, jeśli chodzi nam o “grubszą” warstwę – np. zbierane jakiś czas pokłady błota, ale nie sprawdza się zbytnio, jeśli oczekujemy cienkiej warstewki. Można jednak użyć odczynnika, który niemal na pewno znajdzie się w każdym domu:

Tak, tak… Wystarczy kropelka albo dwie wódki albo spirytusu na cały czołg albo oddział piechoty. Rozrabiamy pigment, malujemy, czekamy aż wyschnie (a schnie, w przeciwieństwie do wody, błyskawicznie), przecieramy watą aby uzyskać stopień pobrudzenia nieco wyższy niż “docelowy” (po lakierowaniu trochę pigmentu ubywa mimo wszystko), traktujemy sprayem. Works every time…

Inny problem, z którym często można się spotkać, to zrobienie sensownego blackliningu na pojazdach. Po prostu jakby się nie starać, zawsze uda się zababrać linie podziału jakąś farbą – a przy poprawianiu tego zababrania czarnym, jak nic popsujemy coś gdzieś indziej. Sensowną alternatywą dla precyzji i cierpliwości jest użycie gwaszy (dla mniej obytych – trochę droższe plakatówki). Dlaczego? Ze względu na ich skład (w temat nie chcę wchodzić – można poszukać w necie) po zaschnięciu możemy je – w przeciwieństwie do akryli – usunąć z powierzchni wilgotną watą, pędzlem, czy nawet poślinionym palcem. Możemy je więc wykorzystać do poprawienia (czy nawet zrobienia od początku do końca, w wypadku malowania modelu aerografem) wgłębionych linii podziału nie przejmując się zbytnio precyzją – po prostu nadmiar usuniemy (najlepiej po zaschnięciu farby) czymś lekko wilgotnym, po czym lakier zabezpieczy gwasz pozostawiony we wgłębieniach.


Z zestawu powyżej (albo innego podobnego) naprawdę potrzebna jest nam czarna farbka tylko – ale 10-20 złotych za całość to nie jest koszmarny wydatek, a kto wie – może i pozostałe kolory się do czegoś przydadzą… Robiłem przy pomocy gwaszy blacklining na Razorbacku (fotki pojawią się, jak je zrobię) i jestem zadowolony z efektów.