Zapasy

Jako że sporo ostatnio gram w różne skirmishe, potrzebuję niemało terenu w charakterze “przeszkadzajek” (i nie tylko). Poniżej kolekcja żywicznych przeszkadzajek kupionych na allegro – w sam raz do wykorzystania wewnątrz (lub w okolicy) jakiejś karczmy czy innego saloonu

4ground – japońska wioska #1

Z Regisem przymierzamy się do pogrania w kilka systemów, w których japońskie dekoracje będą jak najbardziej na miejscu – Kensei, Wrath of Kings (dzięki mojej armii Nasier), Ronin. Mamy też obaj trochę modeli do Malifaux w zdecydowanie wschodnich klimatach (więcej w westernowych – ale o westernowym terenie kiedy indziej). Jako że zasoby terenowe Paradoxu są jakie są (teren jest bardzo generyczny i raczej battlowy), jeśli chcemy pograć na czymś ładnym, trzeba przytaszczyć swój własny teren. Jeden z elementów mojego wkładu w estetykę naszych pól bitwy to MDFowe budynki z 4ground. Zorganizowałem ich całkiem sporo, na razie złożone mam pierwsze dwa – szopę na ryż i jeden z modeli chaty wieśniaka (np. wioskowego kowala). Domki z 4ground są absolutnie rewelacyjne i w 100 procentach warte swojej (niemałej) ceny – popatrzcie zresztą sami. Poza sklejeniem nie musiałem zrobić nic (ok, sklejenie trochę pracy wymagało):

Podsumowanie 13 edycji FKB

Podrzucony przeze mnie w tym miesiącu temat łatwy nie był – teren zwykle wymaga zainwestowania sporej ilości pracy, jak również posiadania koncepcji. Figurkę da się pomalować “na pałę”, terenu zrobić w ten sposób – nie bardzo. Wasze efekty są fantastyczne.

Quidam Corvus zmajstrował fantastycznie wyglądający pomnik Magnusa Pobożnego
Quidam Corvus - Pomnik Magnusa Pobożnego

PSBorsuk pokazał, jak zrobić silosy rakietowe do Epica
Silosy Borsuka

Asterix z Valadoru zorganizował Chatkę dla Gremlinów z Malifaux
Chatka Asterixa

Tomek Sierakowski z Sobie Maluję pokazał, jak zrobić efektowny teren z gipsowych ruin
Ruiny Tomka

Maniex stworzył fantastyczny (i prosty) tutorial budowy domków pasujących m.in. na Bliski Wschód- ten pomysł na pewno ukradnę przy jakiejś okazji
Domki Maniexa

Potsiat z Gangs of Mordheim również pokazał, jak zbudować domek – tym razem do Mordheim (czy jakiegokolwiek innego skirmisha w podobnym klimacie)
Domek Potsiata

Koyoth zbudował świetną dzwonnicę
Dzwonnica Koyotha

Znany leń i obibok Pietia poszedł na łatwiznę z PCV i teksturami World Works Games
Domek Pietii

Piotr Ledwoń stworzył Kamienny Krąg, będzie też gospodarzem następnej edycji
Kamienny Krąg

Az zbudował stację geologiczną do Epica
Stacja Geologiczna do Epica

Barak Varr pobawił się w farmera i pokazał piękne pola uprawne – bardzo przydatny teren
Pola Baraka

Tam, gdzie postów na blogu jest kilka – dawałem link do ostatniego, resztę znajdziecie bez problemu (a przy okazji na pewno na coś ciekawego jeszcze traficie). Jeśli kogoś przegapiłem – proszę krzyczeć. Przepraszam za późną publikację podsumowania – wczoraj wróciłem do domu dość późno… A teraz do konwertowania figurek w ramach następnej edycji biegiem marsz!

14 edycja FKB

Figurkowy Karnawał Blogowy 13: Budynek w 15mm z użyciem TerrainLinx

Ok, zadałem Wam wesołe zadanko, to wypada też samemu coś pokazać. Miałem kilka pomysłów, m.in. budynek do DZC zniszczony przez zestrzelony dropship, ale ostatecznie postanowiłem zmajstrować coś innego.
Kawał czasu temu pokazywałem ten kawałek terenu miejskiego zrobionego z terenu firmy World Works Games. Zmajstrowane wtedy przeze mnie budynki pochodziły z ich linii Swift Scenics i zasadniczo były po prostu pozbawionym wnętrza, oteksturowanym pudełkiem. W niektórych wypadkach jest to całkiem ok, ale zazwyczaj jednak fajnie mieć jakieś sensowne wnętrze (nawet, jeśli nie w 100% realistyczne), czasem też miło by było, by budynek był nieco większy niż 9x9cm, które wyszło mi ze Swift Scenics.
Tereny z serii Terrainlinx są bardzo elastyczne, ślicznie oteksturowane, pozwalają na zrobienie wielu rzeczy, ale mają dwie wady: wymagają ogromnego wkładu pracy przy budowie poszczególnych elementów (na tyle, że obecny kickstarter Battlesystems wygląda atrakcyjnie cenowo) i kiepsko przekładają się na skalę 15mm (dużo drobnicy do sklejania). W związku z tym postanowiłem “nieco” uprościć ich konstrukcję (za cenę poważnego zmniejszenia elastyczności, a jednocześnie zadbać o to, by były odpowiednio pancerne. W tym celu zamiast bawić się w modułowość postanowiłem zrobić budynki ze spienionego PCV (kupionego kiedyś tu) oklejone teksturami wydrukowanymi z Terrainlinxowych PDFów na kupionym kiedyś tanio tutaj papierze fotograficznym. Impreza względnie tania – używam drukarki Epson L210, do której tusz wychodzi cenowo naprawdę korzystnie (kupuje się go w sporych butelkach i samodzielnie dolewa).
Zaczynamy zabawę z elementami z fotek poniżej – wydrukowane tekstury i płytki spienionego PCV (ja używam 1mm i 3mm na podłogi)


Przyda się też oczywiście linijka (metalowa), ostry nóż, powierzchnia do cięcia i plan. Nie drukujcie tekstur na pałę – najpierw zaplanujcie jakich podłóg i ścian chcecie użyć, gdzie, w jakiej ilości. Ja zazwyczaj używałem podłóg o oryginalnym rozmiarze 6×6, ale zdarzają się też 3×3 i 3×6. Na co warto zwrócić uwagę – interesuje nas sama tekstura, ale bez umieszczonych na większości podłóg białych miejsc do mocowania słupków (długa historia, kto bawił się Terrainlinx ten wie). Obcinamy podłogę tak, by zostawić sobie tylko kwadratowy albo prostokątny fragment z teksturą:

Oczywiście po takim obcięciu elementy 6×6 nie będą ekwiwalentem 4 elementów 3×3 – z elementów 3×3 zetniemy proporcjonalnie więcej niż tych 6×6. Jeśli ktoś ma taką fantazję, można oczywiście ułatwić sobie życie przy planowaniu i te białe kwadraty zostawić, ale fajnie jest je wtedy jakoś zamaskować…
Gdy mamy już wycięte elementy podłogi, dobrze je jeszcze na sucho przymierzyć a potem przykleić do spienionego PCV, po czym możemy wyciąć gotową podstawkę pod nasz budynek (czy też jego piętro):

Tak samo wycinamy i kleimy na PCV ściany – pamiętając oczywiście o tym, że ściana potrzebuje tekstury z obu stron i dobrze, by tekstury z obu stron jakoś do siebie pasowały (ściana z jednej strony a okna z drugiej to kiepski pomysł). Po oteksturowaniu, dopasowaniu i ew. przycięciu ścianę kleimy na styk do podłogi i pozostałych ścian:

Tak stopniowo dodając kolejne ściany zewnętrzne i (jeśli chcemy) wewnętrzne konstruujemy całe piętro budynku. Można oczywiście zatrzymać się na budynku parterowym, można też zmajstrować coś z większą ilością pięter (na fotkach poniżej widać cały parter i początek pierwszego piętra).

Jeśli zrobiliście tak głupio, jak ja i kupiliście białe spienione PCV zamiast czarnego – to dobry moment, by użyć flamastra albo markera i zamalować widoczne białe elementy. Można też skrawkami PCV uzupełnić różnego rodzaju dziury Można też kombinować z innymi technikami – np. maskowanie przy użyciu fragmentów tekstur zamiast flamastra. Ostateczny efekt (cały czas tylko z kawałkiem 1 piętra, jak również z niepomalowanymi modelami do FOW dla skali) wygląda tak:

Warto zauważyć, że oferta World Works Games jeśli chodzi o Terrainlinx jest solidna. Mają XX-wieczne budynki (jeśli ktoś jest dostatecznie zawzięty to i meble może zmajstrować), zestawy z których da się zmajstrować stację kosmiczną/kolonię albo podziemia (dungeon crawl, anybody?) i jeszcze sporo innych wynalazków. Można też oczywiście próbować to łączyć z innymi elementami (jakieś rury czy inne takie drobiazgi) – ale sam teren z WWG jest całkiem niezłym startem.

We’re building this city…

Jakiś czas temu wrzucałem fotki z pierwszych eksperymentów z terenem WWG. Trochę się od tego czasu nauczyłem. Najważniejszą rzeczą, do której udało mi się dojść jest to: zastrzelę się próbując zrobić teren z przeskalowanych TerrainlinX. Wymaga to stanowczo za dużo precyzji, a przy klejeniu superglue możliwości poprawek brak. Do tego niezbędne do przeskalowania zmiany w elementach (niektóre trzeba kleić z jednej warstwy papieru a nie dwóch) powodują zbyt duży spadek ich wytrzymałości.

Chwilę w związku z tym pokombinowałem i wykombinowałem nowe, nieco inne podejście do problemu. Sensownie wyglądający teren miejski wymaga trzech elementów: podłoża, budynków i “przeszkadzajek”. Zacząłem od podłoża – tekstury podłoża ze Streets of Titan bardzo mi się podobają (no i już za nie zapłaciłem). Postanowiłem skorzystać z płyty piankowej, z której zrobiłem 9 dużych elementów (3×3 segmenty) i 3 mniejsze (3×1), na które nakleiłem wydrukowane i wycięte tekstury ze SoT. Wygląda to w miarę sensownie, daje się łatwo przenosić i szybko ułożyć. Za jakiś czas dorobię do tego jeszcze trochę innych elementów – w tej chwili ulice dają się złożyć sensownie na jeden sposób. Wygląda to tak:

SDC12921

Teraz kwestia budynków… Chcę mieć grywalny teren w miarę szybko, potem będę go udoskonalał i dokładał bajery. Postanowiłem skorzystać z budynków z serii Swift Scenics z WWG – wyglądają całkiem przyzwoicie, a do tego szybko się budują. Zacząłem od eksperymentów z Mayhem Corporate – zestawem, który kupiłem razem ze Streets of Titan. Budując pierwszy budynek popełniłem parę błędów (serio…). Np. okazuje się, że pozornie niepotrzebne “zakładki” na dole budynku, normalnie służące do przyklejenia go do podstawy, odgrywają dość istotną rolę strukturalną w wypadku jej braku (zapobiegają wyginaniu się ścian). Przy kolejnych budynkach z dwóch innych zestawów (Stucco i Abandoned Building) poszło już dużo lepiej. Do tego wprowadziłem drobne usprawnienie do konstrukcji – dach podklejam odpowiednio wyciętym elementem z płyty piankowej, poprawia to sztywność dachu (oczywiste) i ułatwia składanie konstrukcji. Dużą zaletą tych budynków jest to, że dają się złożyć na płasko – wielki plus przy transporcie. Kilka pierwszych budynków na fotce poniżej:

SDC12923

Na fotkę załapało się też – jak widać – trochę kontenerów. To pierwsze z “przeszkadzajek”, jakie planuję zrobić – można je całkiem spokojnie ustawić na parkingu przed jakimś magazynem czy w innym podobnym miejscu. Zresztą, dobry kontener nie jest zły w żadnym miejscu 😉 . Po rozejrzeniu się w moich zasobach dyskowych i internecie znalazłem jeszcze trochę innych rzeczy do zmajstrowania z kartonu – kilka ciężarówek w 15mm, kontenery na śmieci i inne podobne wynalazki, które pozwolą “zaśmiecić” nieco teren. Część oczywiście będzie wymagała dodatkowych inwestycji, ale stosunkowo niewielkich…

Jako bonus – fotka dotąd zmajstrowanych elementów terenu z kilkoma figurkami dla skali. Colonial Marines ze swoim transporterem vs Felidzi z dwoma maszynami kroczącymi (w tej roli drony z Infinity)

SDC12928

SDC12927

World Works Games – eksperymenty

Do zrobienia czegoś sensownego z terenem z World Works Games przymierzałem się już od bardzo dawna. Zawsze jednak coś stało na przeszkodzie – a to lenistwo, a to… hm… w zasadzie głównie lenistwo. W końcu jednak się przemogłem, i po paru inwestycjach (drukarka z CISS, papier fotograficzny, papier samoprzylepny, 3mm płyta piankowa, Streets of Titan) zabrałem się do roboty. Na dobry początek zrobiłem parę testowych wydruków, które miały posłużyć do testów.

Pierwsza testowana rzecz to same rozmiary elementów – teren z WWG jest obliczony pod 28/30mm figurki, mi jest potrzebny przede wszystkim do 15mm. Nie zdecydowałem się na przeskalowanie go w najprostszy sposób (50%), parę wcześniejszych testów na czarno-białych wydrukach na zwykłym papierze pozwoliło ustalić, że 60% będzie zwykle wyglądać nieco lepiej. Świetnie się przy okazji składało – wydruk w 60% ładnie wchodzi na stronę A5 (taki mam papier fotograficzny), a dwa odpowiednio rozmieszczone wchodzą na A4 (elementy drukowane na samoprzylepnym.

Drugi element testów to zmiany, jakich muszę dokonać w sposobie montażu w stosunku do “tutorialowego” by dobrze zrobić teren w 15mm. Mniejsza skala oznacza mniejsze elementy “montażowe” – spodziewałem się pewnych problemów. Faktycznie wystąpiły – elementy, które w skali 28mm powinny być sklejane z dwóch warstw kartonu w wypadku 15mm powinny mieć jedną. Na szczęście dały się zaadaptować do nieco innego sposobu montażu.

Trzeci testowany element to sposób klejenia. Okazuje się, że proponowany przez WWG klej do papieru w sztyfcie to kiepski pomysł w wypadku papieru fotograficznego (a weź człowieku, kup dobry karton do atramentówki…) – nie trzyma tak dobrze, jak powinien. Na szczęście Super Glue jest niezawodny (nawet za dobry – trudno zrobić poprawki przy złym złożeniu modelu, wiąże od razu).

Poniżej trzy fotki. Pierwsze dwie to wynik pierwszego podejścia – dwa elementy podłogi, dwa “słupki”, ściana i sześć barierek. Tak naprawdę dobrze wyszły tylko barierki i ściana – w wypadku podłogi i słupków klej w sztyfcie spowodował sporo problemów (odklejające się elementy trzeba było poprawiać, nieco się przy tym popsuły itp), podobnie jak kiepsko skalujące się elementy montażowe. Ostatnia fota to wynik drugiego eksperymentu – muszę jeszcze poprawić pewne drobiazgi w podejściu produkcyjnym, ale jest dużo lepiej. Przy jakiejś okazji kiedyś wrzucę może tutorial jakiś…

A – i jeszcze dwie rzeczy. Pierwsza – papier fotograficzny i lakier w spray’u nie działają dobrze razem. Nie próbujcie tak zabezpieczać modeli zrobionych z tego typu papieru (za to kartonowe – koniecznie). Druga – tak, modele WWG można znaleźć na torrentach. Nie róbcie tego. Chcecie taki teren – kupcie. Przy papierze, tuszu (czy wydruku na solidnym papierze w jakiejś drukarni) i wkładzie pracy w złożenie tego do kupy te paręnaście dolarów to naprawdę nic – a pomoże robiącym fantastyczną robotę ludziom utrzymać się w biznesie.

SDC12913

SDC12915

SDC12918

Teraclips Sewers of Malifaux

W związku z (krótką) dyskusją o planszach do grania, papierowym terenie itp. na forum Wargamera postanowiłem skrobnąć co-nieco na temat kartonowego terenu z World Works Games – Sewers of Malifaux.

Jakiś czas temu kupiłem trzy zestawy terenu zaprojektowane przez znanych twórców kartonowych terenów do samodzielnego druku – World Works Games – dla Wyrd Games (wydawcy systemu Malifaux). W przeciwieństwie do ich standardowych produktów te są od “firmowo” wydrukowane (na solidnym kartonie) i ponacinane (choć i tak bezpieczniej mieć pod ręką nożyk).Wszystkie elementy są drukowane dwustronnie, z różnymi teksturami po każdej stronie. Jest tego w cholerę i jeszcze trochę – na fotkach poniżej wykorzystałem może z połowę (objętościowo) dostępnych elementów, ile jeszcze zostało w środku – też możecie na jednej z fotek zobaczyć. Różnorodność elementów też jest duża – są dostępne mniejsze i większe elementy podłóg, ściany, barierki, schody, kładki… Można poszaleć.

Elementy łączymy ze sobą przy pomocy specjalnych plastikowych klipsów. Nie są elementem zestawu, trzeba je niestety dokupić osobno (ok. 12 funtów za 120 sztuk trzech różnych rodzajów). Podnosi to dość mocno koszt całości (sam zestaw kosztuje ok. 35 funtów, także dopłacamy jeszcze 1/3 jego ceny za klipsy), na szczęście klipsy są uniwersalne i pasują do wszystkich zestawów z linii TeraClips. Dzięki temu możemy spokojnie łączyć elementy z różnych zestawów, czy też kupić kilka zupełnie różnych pudełek i za każdym razem grać na innej makiecie.

Kanały – 18×24 cale, czyli całkiem sporo.Wykorzystałem tu 13 dużych (6×6 cali) elementów podłogi, w pojedynczym zestawie jest ich 16, a do tego 32 mniejsze (3×3 cale).



Parę fotek z szczurami i krasnalami w kanałach

A tyle jeszcze w pudełku zostało…

Sewers of Malifaux to naprawdę solidny produkt. Da się zrobić przy jego użyciu niezły kawałek terenu – z jednego zestawu można spokojnie zrobić bardzo ładną makietę do skirmisha, jeśli chcemy machnąć teren na stół 48×48 – trzeba kupić tego nieco więcej (4-5 zestawów, niekoniecznie takich samych). Stosunkowo łatwo można zbudować teren wielopoziomowy, labirynty i inne podobne wynalazki. Co najważniejsze – po grze można wszystko złożyć do pudełka i schować do szafy. To duży plus w wypadku, jeśli za wiele miejsca na teren w domu nie mamy.

Jeśli chodzi o wady… Pierwsza – karton jest solidny, ale mimo wszystko obawiam się nieco o jego trwałość. Normalną eksploatację pewnie wytrzyma bez problemu, ale gdyby ktoś go oblał piwem czy coś w tym rodzaju – będzie problem… Druga – Cena. Pudełko terenu plus klipsy to prawie 50 funtów. To sporo. Trzecia – samo pudełko. Po wyciśnięciu wszystkich elementów nie sposób zmieścić ich z powrotem do firmowego pudełka bez poświęcenia 2 dni na ułożenie wszystkiego w optymalny sposób. Czym prędzej trzeba przerzucić wszystko do nieco większego pudła. Czwarta – brak ścian o wysokości wyższej niż 1 “poziom”. Przydałoby się ich nawet sporo – łatwiej byłoby zrobić kilkupoziomową makietę nadającą się do gry dla kogoś, kto ma normalnych rozmiarów dłonie 😉 . Mimo tych problemów, jest to naprawdę solidny produkt, raczej trudno żałować wydania na niego pieniędzy. Już kombinuję powoli nad zakupem trzech kolejnych zestawów wydanych przez World Works, zastanawiam się też nad zakupem i wydrukowaniem paru zestawów z serii Codename Titan – po lekkim przeskalowaniu powinny być świetne do 15mm, a kolorowy wydruk na grubym kartonie w Copy General raczej nie powinien doprowadzić mnie do bankructwa.