Taka losowa myśl…

Która, opublikowana na dowolnym amerykańskim blogu zrobiłaby ze mnie Gościa Dnia na kanale Fox.

1977-1983 – niejaki Jasio Lucas reżyseruje serię filmów, w której grupka rebeliantów biorących udział w gwiezdnych wojnach doprowadza do upadku Imperium Zła

1989-1990 – rzeczywiste Imperium Zła zdycha. Winą obarczana jest grupka polskich rebeliantów i program Gwiezdnych Wojen…

1999-2005 – niejaki Jasio Lucas reżyseruje serię fimów, w których: ekipa biznesmenów wywołuje kryzys, dobrzy bohaterowie chcą dobrze, wszystkie działania obu stron doprowadzają do wyniesienia do władzy Bardzo Złego Człowieka (w 2002), sporych rozmiarów zadymy i upadku demokracji oraz powstania Imperium Zła

2008-… – ekipa biznesmenów wywołuje kryzys, do władzy w USA dochodzi gość tak czerwony, że aż brany przez pomyłkę za czarnego, wszyscy chcą dobrze, czekamy na ciąg dalszy…

Prorok jakiś z tego Jasia czy co?

ROTFL

Po przeczytaniu dzisiejszych newsów powiem jedno: dawno się tak nie ubawiłem. Obama laureatem Pokojowej Nagrody Nobla…

Dawno, dawno temu, amerykański prezydent aby otrzymać tą – jakże prestiżową – nagrodę, musiał wysłać żołnierzy do Europy i przyczynić się tym do zakończenia którejś z kolei wojny światowej, albo przynajmniej wytrzymać całą kadencję bez rozpoczynania jakiejś poważniejszej wojny. Wymagania wobec wiceprezydentów były niższe – wystarczało zrobić w PowerPoincie prezentację na jakiś modny temat i pozwolić się przy jej wygłaszaniu sfilmować (takie same wymagania postawiono amerykańskim wiceprezydentom chcącym dostać Oskara, dziwnym trafem o jedną i drugą nagrodę upomniał się tylko Aluś Gore). Ale teraz… Nominacje do tej nagrody zamknięto kilka dni po objęciu przez Obamę urzędu (nominacje do 1 lutego, stołek zajął 20 stycznia). Przed objęciem urzędu misiek nic specjalnego nie zdążył zrobić – po zresztą też… Niedługo laureatom Nagrody Nobla będzie wstyd pokazywać się w przyzwoitym towarzystwie (dobrze, że mi taka nie grozi)

In other news – jutro Prezydent Kaczyński z Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej przeobrazi się w Prezydenta Regionu Nadwiślańskiego w Związku Socjalistycznych Republik Europejskich. Rzeczpospolita Polska 1989-2009… Dzięki wam, Irole… Wam jednym pozwolono zdecydować o losie całej Europy – i sp… sprawę już za drugim podejściem. Ja rozumiem, gdyby Was “demokratycznie pytali” po raz dwudziesty, ale drugi? Aż tak kryzys dokopał? Poczekajcie, aż Wam szacowna Komisja Europejska podatki z Niemcami zharmonizuje…

American Carol

Niedawno obejrzałem naprawdę rewelacyjny film. O tym, że po prostu musi być dobry, wiedziałem z góry – przy ocenach rzędu 20% w amerykańskiej prasie (w EUropie nawet nie trafił do kin), film krytykujący lewicę musi być po prostu celny 😀 .

Nie będę się zbytnio rozpisywał – rzućcie po prostu okiem na fragmenty filmu i trailer 😀


Wesoło, nie? Reszta filmu jest jeszcze lepsza. Polecam – zwłaszcza wszystkim, którzy tak jak ja mieli niezły ubaw przy czytaniu książek i oglądaniu filmów Malone’a (oops, przepraszam – Moore’a).

Ocena filmu:

  • Zombie: 3/5
  • Cycki: 0/5
  • Zgodność z moimi poglądami: 5/5
  • Fun z oglądania: 5/5 (jeśli macie ochotę na głębokie przesłanie i gagi w stylu Nielsena)

O bracie Ramzesa…

Skoro wszyscy piszą o Kryzysie – słynnym bracie Ramzesa, to i ja napiszę. 

Bardzo dobrze, że ten kryzys wystąpił. To, co działo się przez ostatnie 30-40 lat w krajach zachodnich to jakaś komedia. Gospodarki oparte praktycznie w większości na handlu wirtualnymi towarami, wzrost cen surowców wywołany spekulacyjnymi grami giełdowymi… Frajerstwem było inwestowanie w jakiekolwiek “normalne” przedsięwzięcia gospodarcze, skoro gra na giełdzie przynosiła znacznie większe zyski w krótkim czasie. Wreszcie szlag to trafił – i dobrze. Może wreszcie wrócą czasy, gdy kraje rozwinięte zajmowały się czymś innym, niż tylko usługi finansowe i produkcja minimalnych ilości dóbr luksusowych. Ile qrna można z tych Chin importować?

Czy walnie nas to po kieszeni? Pewnie, że tak. Trudno się mówi. Na dłuższą metę wyjdzie to wszystkim na zdrowie. I tyle

It’s a good day to die – if you know the reason, why

Obrodziło nam ostatnio filmami… Żołnierze Kosmosu wrócili. Bohater Federacji płk. Johny Rico znowu skopie kilka chitynowych tyłków 😀

Film jest dość miłym powrotem do pierwszej części Starship Troopers. Zdjęcia plenerowe, bitwy z pluskwami, flota, fajne laski, propagandowe kawałki dla których tak kocham tą serię itd. Fabuły (pojawiła się – jak zwykle szczątkowa) zdradzać nie będę. Mogę jednak powiedzieć, że – podobnie jak Kroniki – obejrzałem z przyjemnością.

I to pomimo faktu, że wszystkie części Starship Troopers mają z książką Heinleina tyle wspólnego, co ja z Miss Brazylii. Trochę mnie to wkurza – mogliby tytuł zmienić. Heinlein przedstawiał Federację jako mądrze zarządzane państwo, w którym po prostu obywatel chcący zajmować się służbą publiczną czy polityką musi najpierw udowodnić, że jest gotów poświęcić się dla dobra państwa – co dla mieszkańca kraju, w którym może rządzić oszust albo i skazany przestępca, jeśli tylko dość ludzi na niego zagłosuje wydaje się całkiem atrakcyjną opcją. Do tego Federacja odpuściła sobie debilne cackanie się z przestępcami i resocjalizuje ich w sposób skuteczny. Filmy z serii SST niestety wypaczają obraz federacji, przedstawiając ją jako totalitarne państwo, w którym niezgadzanie się z władzami kończy się na szubienicy (czego Heinlein nie postulował – wręcz przeciwnie, wolność w Jego wersji była posunięta bardzo daleko).

Cóż… niemniej jednak wszyscy zgadzają się co do 3 punktów:

A. Bóg istnieje

B. Jest po naszej stronie

C. Chce, żebyśmy wygrali

Ocena filmu:

Sceny rzezi: 3/5

Ilość scen rzezi: 3/5

Cycki: 5/5

Częstotliwość występowania cycków : 1/5

Mechy: 4/5

Przyjemność z oglądania: 4/5

Coś się kończy, coś się zaczyna…

No i po wyborach. Wygrała ta jaśniejsza strona ciemnej strony mocy. Koniec Czwartej RP został odtrąbiony – ciekawe, czy zacznie się teraz Piąta, czy wrócimy do Trzeciej. Mam szczerze mówiąc nadzieję, że nasi kochani politycy zamiast bawić się numerowaniem wreszcie zbudują jakąś porządnie. Jednak, jak znam życie, niedługo powiemy “Miało być dobrze, wyszło jak zwykle”. Obym się mylił. Oby mój skromny udział w kopnięciu kaczki w kuper (głosowałem jeszcze przed śniadaniem) oraz głosy milionów innych ludzi – i te oddane “za” i te oddane “przeciw” nie poszły na marne.

Jak dobrze pójdzie, to jest to mój ostatni post na tematy polityczne. Na jakiś czas przynajmniej. Jeśli pójdzie jeszcze lepiej – i przez dzisiejszą noc skończę tworzenie pewnego dziwnego kawałka kodu – będę mógł spokojnie wrócić do postów o grach, grania jako takiego, a może nawet pokazać trochę pomalowanych figurek… Oby… Kawa na całą nockę gotowa – tylko weny twórczej brak…

Wybory tuż-tuż

…a ja znowu nie mam na kogo zagłosować. Ten sam problem ma pewnie kilka milionów rodaków. No bo jaki wybór mamy:

  • pierwsza partia “ludowa” – rządziła niedawno, wykazała się niezwykłym zamiłowaniem do afer i wysokim poziomem buractwa…
  • druga partia “ludowa” – rządziła jakiś czas temu wspólnie z towarzyszami, od tego czasu bardzo chcę być rolnikiem (niestety nie spełniam warunków, roślinki doniczkowe się nie liczą). Poza paroma aferami niczym się nie wykazała…
  • towarzysze – do niedawna najbardziej prawicowa (pod względem gospodarczym) partia po UPR, od czasu gdy Miller startuje z list buraczanych wróciła do nurtu socjalistycznego (czyli standardu w polskiej polityce). Poza paroma aferami… (patrz wyżej 😉 )
  • kuriozalna koalicja dwóch partii narodowo-socjalistycznych i jednej narodowo-liberalnej. Faszystowskie zapatrywania duchowych przywódców dwóch z nich nie stanowią tajemnicy. Poza tym, poza paroma aferami…
  • partia dwóch takich, co “odzyskali” Polskę. Programowo na lewo od WKP(b), metodami próbuje jej dorównać (ale niestety prawo i “normy europejskie” nie pozwalają). Wczoraj kolejny raz oglądałem “19 południk” – prezydent Czop kogoś mi przypominał (ale robił lepsze wrażenie)…
  • partia niejakiego Donalda – w tej chwili dzielnie udaje, że idzie “zdekaczyzować” kraj, coś się jednak obawiam, że jeśli będzie rządzić – to w koalicji z braćmi. Przecież spora część PO to dawni towarzysze PiSowców – z AWS i innych prawicowych partyjek. W razie czego odsuną (gdy głód zajrzy w oczy) Donalda od władzy albo przepiszą się do klubu PiS . Poza tym, kandydaci partii poza paroma aferami…
  • rozkładówka playboya w wersji “mature moms”, nazywana Partią Kobiet. Sorry, ale partia bez programu (poza “teraz k… my”), uważająca plakat z gołymi działaczkami za kampanię wyborczą to jakaś pomyłka. Jedyny plus – brak afer na koncie.

I to chyba całe menu wyborcze. Aż chce się przejść na dietę… Niby zagłosowanie na mniejsze zło będzie właściwszym ruchem niż zostanie w domu – ale głupio trochę, skoro mój krzyżyk postawiony przy najmniej beznadziejnym kandydacie będzie przez niego odebrany jako poparcie…

Jak przed każdymi wyborami, przypomina mi się pomysł mojego szanownego Taty na zwiększenie frekwencji wyborczej. Pomysł jest bardzo prosty – zmieniamy formułę wyborów. Głos oddajemy na partię (albo osobę), która naszym zdaniem w żadnym wypadku nie powinna znaleźć się w parlamencie. Czyli tak naprawdę zatwierdzenie stanu faktycznego – poza nielicznymi fanatykami u nas i tak wszyscy głosują przeciw. Trochę utrudniłoby to liczenie głosów, ale za to jaka frajda by była…