Pietia Popija Piwo #10

Ciąg dalszy dzikich krajów – Whitstable Bay Organic Ale, z browaru Faversham w Kent (UK).


Ale to raczej rzadka rzecz na polskim rynku – są w zasadzie tylko importowane (drogie jak cholera – to kosztowało mnie dyszkę za 0.5 litra). 4,5% alko, 12,5% ekstraktu, ładna – choć szybko opadająca piana. Kolor opisany na butelce jako “zachód słońca” – i w sumie dobrze, jest tak gdzieś w okolicach bursztynu wpadającego w czerwień. Smakuje i pachnie dość podobnie – cytrusami i pszenicą, przy czym to kwestia fermentacji a nie dodatków aromatycznych. Z cytrusowym zapachem w zestawie przychodzi oczywiście kwaśny smak – typowy dla ale. Jest bardzo wyraźny, zupełnie za to brak goryczki. Co do oceny – ja Ale lubię i spokojnie mogę temu browarkowi postawić 4. Dla osób, które za piwami tego typu nie przepadają raczej nie będzie się nadawał.

Pietia Popija Piwo #9

Dziś dla odmiany coś z dzikich krajów – Baltas White z Litwy.


Piwo białe, pszeniczne, niefiltrowane pasteryzowane, 5,0% alko, litwini tylko wiedzą, ile ekstraktu. Kolor typowy dla pszenicznych niefiltrowanych, sporo piany. Zapach też dosyć typowy, w smaku czuć nieco kwasku – jak również (zgodnie z etykietką – dla mnie to za trudne 😉 ) innych rzeczy. W miarę przyjemne, choć pijałem lepsze pszeniczne – Pietia daje 3+.

Pietia Popija Piwo #8

Znowu Kormoran – tym razem Piwo Krzepkie.


Piwo jasne, pasteryzowane, 7,4% alko, 14,5% ekstraktu. Jak na jasne jest dość ciemne. Zapach raczej mało wyraźny, piany sporo – choć dość szybko opadła. W smaku raczej przyjemne – ale nie ukrywam, po dzisiejszym spotkaniu w pracy kwaśny Żywiec z kija też byłby przyjemny. Niestety za bardzo się z tym smakiem nie narzuca – nie umiem do końca powiedzieć, czym smakowało 😉 (piwem pewnie…). Postawię mu tróję – głównie za to, że nadal jest całkiem przyzwoite mimo bycia dość mocnym piwem.

Pietia Popija Piwo #7

Tym razem dla odmiany browarek z Jabłonowa. .


Piwo na miodze gryczanym. Ciemne, niefiltrowane, pasteryzowane. 5,2% alko, cholera wie ile ekstraktu. Jak na ciemne jest dość jasne. Zapach miodu dość silny, piana absolutnie minimalna. Smakuje głównie miodem, smak ciemnego piwa w zasadzie pod nim ginie… Złe nie jest, ale rewelacyjne też nie – miodowe pijałem lepsze, smakujące również piwem a nie tylko miodem. Dam mocne 3.

Pietia Popija Piwo #6

Witam w kolejnym odcinku. Dziś Irish Beer – znowu z Kormorana .


Ciemne, mocne, pasteryzowane piwo: 6,5% alko, 14,5% ekstraktu. Absolutne minimum piany, pozwalające powiedzieć, że jest – zresztą, dość szybko piana opadła. Zapach trudno wyczuwalny – ale pachnie ciemnym piwem. W smaku wyczuwalny pewien kwasek – ale dość słaby. Piwo nie jest tak gorzkie, jak typowy porter – w zasadzie można powiedzieć, że smak ma niemal neutralny. W sumie dobre do popicia kanapek z serem (Pietia ma lenia, odcinek 246), ale do picia w celu delektowania się smakiem niespecjalnie się nadaje. Ocena – trzy i więcej nie będzie.

Pietia Popija Piwo #5

Witam w kolejnym odcinku. Dziś Orkiszowe niefiltrowane z drożdżami – znowu z Kormorana .


Zacznijmy od etykietki: 5,1% alko, 12,5% ekstraktu, niefiltrowane ale pasteryzowane. Kolejne z piw Kormorana zrobionych na orkiszu – w sumie całkiem ciekawa linia. Wziąłem je tak niedzielnie – do surowej ryby z ryżem. Piana wyszła na jakiś centymetr – ok, ale nie perfekcyjnie. Ładny, złoty kolorek, piwo jest nieprzejrzyste, ale w zasadzie bez fusów. Smak raczej delikatny, ale przyjemny. Brak goryczki. Smaczne, daję mu mocną czwórkę.

Pietia Popija Piwo #4

Witam w kolejnym odcinku. Dziś Warnijskie (to nie błąd) piwo z orkiszem wielozbożowe .


Kolejne piwo z Kormorana (ofertę skubani mają…). 5,1% alko, 12,5% ekstraktu. Niefiltrowane – co widać, ładny złotawy kolorek, solidna piana. Pachnie całkiem sympatycznie – chlebem i zbożem, smakuje podobnie. Ewidentnie jest bazą pod testowane już piwo miodowe z Kormorana, jednak tym razem bez żadnych dodatków. Ocena: 4. Mocne 4. Będę jeszcze do niego nie raz wracał – chyba, że się zepsuje.

Pietia Popija Piwo #3

Witam w trzecim odcinku. Dziś tylko jeden browarek – for science to for science, ale w alkoholizm lepiej nie wpadać 😉 .


Zawiercie Bursztynowe. Pasteryzowane, 5,6% czynnika aktywnego, nieznany procent ekstraktu. Warzone metodą górnej fermentacji (ta tradycyjna), ciemny, bursztynowy kolor – bardzo intensywny. Mało piany, dość gorzkie – w smaku zbliżone do porterków. Przy nalewaniu jak to często ostatnio mam – zero piany. Lekko wyczuwalny zapach, bardzo podobny do smaku. Pod kanapki z serem pleśnowym wchodzi dobrze. Moja ocena: solidne 3+.

Pietia Popija Piwo #2 – weird beer edition

Witam w drugim odcinku. Dziś ponownie dwa browarki.

Pierwszy to Zielone Lubuskie. Stosunkowo słabe – 4,2%, zawartość ekstraktu ponownie nieznana. Faktycznie jest zielone – zgodnie z informacją na opakowaniu barwione jest zielenią pistacjową. Robione na słodzie jęczmiennym, niepasteryzowane – i co prawda chyba filtrowane, ale bez przesady: termin przydatności z butelki to zaledwie miesiąc od dziś (a wiem, że to świeża dostawa).

Piany – jak zwykle ostatnio – nie stwierdzono. Pachnie trochę nietypowo (nie umiem opisać), smakuje też jakoś inaczej, niż większość – ale niezbyt intensywnie. Lekko gorzkawe. Szczerze mówiąc – nie wypiłem całego. W połowie kufla stwierdziłem, że mi nie pasuje i wylałem. Może to po prostu kwestia koloru, może tego nie dającego się zidentyfikować smaku – ale bardzo odradzam. Moja ocena: 2. Z minusem.


Kiepskie wrażenie postanowiłem zatrzeć Orkiszowym z miodem – niefiltrowanym piwem ze znanego nam już Browaru Kormoran. Tym razem, jak rzadko kiedy, wyszła mi przepisowa piana na dwa palce. Samo piwo ma 5,1% czynnika uszczęśliwiającego i 14,5% ekstraktu. Ładnie, miodowo pachnie i również całkiem przyjemnie smakuje. Jak to zwykle piwa miodowe – jest raczej słodkie, ale nienachalnie. Ładny złoty kolorek, nieprzejrzyste – ale też bez zdarzających się czasem w niefiltrowanych piwach fusów. Kwaskowatości, o której piszą na butelce nie udało mi się wyczuć – ale to dobrze: lubię słodkie, lubię gorzkie, nie znoszę kwaśnego. Moja ocena: 4.

Pietia Popija Piwo #1

Pietia Postanowił Potestować Piwa. I popisać o tym. Są niby blogi poświęcone wyłącznie temu (np. ) – ale przecież nie można wierzyć innym na słowo, trzeba samemu sprawdzić. No to sprawdzam. Ani win, ani piw tak poetycko jak chłopaki ze Smaków Piwa opisywać nie umiem – więc podzielę się wrażeniami tak, jak mogę. Dziś dwa browarki.

Piwo Rześkie – jedno z dwóch piw Browaru Kormoran z Olsztyna, które wziąłem dziś do testowania w Tesco (mają taką malutką półeczkę z piwami z mniejszych browarów). 5,6% alko, 11% ekstraktu. Niepasteryzowane, dość ciemne jak na piwo jasne, praktycznie się nie pieni. W smaku raczej neutralne – ani specjalnie gorzkie, ani słodkie. Pod soczewicę z ryżem na ostro (mój dzisiejszy obiad – lenia miałem, i zero rozmrożonego mięsa) wchodzi w miarę przyzwoicie, ale jakąś rewelacją nie jest. Moja ocena: 3 (skala – patrz niżej).

Wiśnia w Piwie – drugie piwo z Kormorana, tym razem na słodko – z sokiem wiśniowym. 5,2% alko, ile ekstraktu – nie napisali. Tym razem pasteryzowane, piany specjalnie nie stwierdzono – może tak dobrze nalewanie bez piany mi już idzie? Kolor w zasadzie taki, jakby do Rześkiego dolać soku wiśniowego. Słodkie (cóż -sok…), spod smaku soku w zasadzie nie przebija się nic innego. Nieco lepsze, niż gdyby dolać do Tyskiego soku samemu – ale niewiele, niestety. Zdecydowanie lepsze od gówien w stylu Reddsa (czuć, że jest słodzone sokiem, a nie aromatyzowane jakimś E-ileśtam). Moja ocena: znowu mocne 3.



Skala ocen:

  • 2 – amerykański korpolager (np. Miller)
  • 2+ – europejski korpolager (np. Tyskie)
  • 3 – da się wypić
  • 3+ – w sumie nawet nie szkoda pieniędzy
  • 4 – dobre
  • 4+ – trochę do ideału brakuje, ale naprawdę warto
  • 5 – better than sex