Kino ormiańskie a sprawa polska

Ta… byłem na Avatarze. I wiecie co? Nie dołączę się do chórku “zajebiste efekty, ale film do bani”. Dlaczego? Proste – podobał mi się. Wcale nie jest to Pocahontas in Space, czy inna opowiastka dla nastoletnich ekolożek. To dobry film akcji, nieźle zagrany i genialnie zrealizowany. A że do tego z przesłaniem – i to wyłożonym tak prosto, żeby każdy amerykanin zrozumiał? No i co z tego? Przynajmniej przesłanie jest prawdziwe – w pogoni za kasą i przerabianiem świata na swoją modłę potrafimy koncertowo spierdolić wszystko, co się tylko da. A jeśli ktoś temu chce zaprzeczyć – zapraszam do podręczników historii, 15 i 16 wiek może być niezłym przykładem…

Spoilerorecenzji pisać nie będę. I tak każdy zobaczy ten film. Polecę tylko szybko po plusach i minusach 😉

Plusy:

  • Efekty
  • Sigourney Weaver za jej rolę – to naprawdę świetna aktorka. Nawet w 3D
  • Pani Pilot – my type of woman. Aż sprawdziłem – Michelle Rodriguez, tylko kilka miesięcy młodsza ode mnie. Ma ktoś jej telefon?
  • Wspominałem o efektach?
  • To, że 2 godziny 40 minut w fotelu spędziłem nie nudząc się, i nawet zapach popcornu mi bardzo nie przeszkadzał
  • Projekty sprzętu wojskowego

Minusy:

  • Cała fauna Pandory ma sześć kończyn i cztery oczka, Na’vi tylko cztery kończyny i parę oczek. I włosy – podczas gdy nic innego nie miało żadnej sierści. Why?
  • Nie do końca widzę, w jaki sposób mogło dojść do powstania ekosystemu takiego jak na Pandorze (o lewitujących górach nie wspomnę). O paru innych bzdurach – z naukowego punktu widzenia – nie wspominając…

A tych, dla których fabuła była nie dość głęboka a przesłanie zbyt oczywiste, zapraszam do Kina Muranów lub lokalnego odpowiednika. Podobno leci bardzo dobry film ormiański. Bo na chodzenie do kina dla normalnych ludzi to Wy zbyt inteligentni jesteście…

V 2009

Nie oglądałem pierwszej wersji serialu V. Chyba będę musiał. Pierwszy odcinek nowej wersji – właśnie oglądam – wygląda ciekawie. W zasadzie oglądając to mam odczucie, że jest to pewna krzyżówka między Earth:Final Conflict i 4400 (w tym drugim wypadku głównie ze względu na obsadę, zdjęcia i sposób montażu). Niezależnie jednak od tego, czy to krzyżówka czy inny gatunek kaczki – wygląda ciekawie (bandzior – nie wkręcam Cię tym razem 😉 ).

A – pojawia się też trochę aktorów znanych z seriali Jossa Whedona, w tym – jakże lubiana przeze mnie Morena Baccarin. A z zabawnych rzeczy – pół ameryki zastanawia się nad tym, czy obcy przynoszący “Hope, Change&Universal Healthcare” to jakaś aluzja polityczna 😀 .

‘ere we go, again

Jaka jest największa zaleta Stargate w porównaniu z innymi serialami? Scenarzyści widzieli poprzednie odcinki. Fizyka w serii co prawda jest wzięta z sufitu, ale stosowana konsekwentnie. Dotyczy to np. podróży w czasie. Poprzednie odcinki poruszające ten temat podobały mi się co prawda bardziej (tam takie podróże często wiązały się z alternatywną historią), ale Time (SGU 1×08) też źle nie wypadł. Bardzo (jak zwykle) podobał mi się od strony wizualnej i realizatorskiej – ekipa wyraźnie kilka przyzwoitych horrorów obejrzała i pożyczyła trochę pomysłów…

Zombieland

Kolejny film o najbardziej przebiegłych, podstępnych i nieobliczalnych wrogach ludzkości – Zombie. Zrobiony w zasadzie w myśl “coś dla każdego” – są:

  • Zombie
  • elementy komediowe
  • wątek romantyczny
  • nerd z którym może identyfikować się publisia
  • twardziel
  • względnie fajna lasia (takie 6-7 w skali od 1 do 10)
  • młodsza siostra lasi (ukłon Holywood w stronę Polańskiego? Tyle, że film nakręcili jeszcze przed jego aresztowaniem 😐 )
  • niespodzianki w postaci… a zresztą – spoilować nie będę

Gdybym miał film z czymś porównać klimatem – najbliżej będzie mu do Shaun of the Dead, ale to “najbliżej” to mimo wszystko spory dystans. Po prostu w świętym lesie kręci się klasyczne kino popkornowe – i Zombieland od tego standardu specjalnie nie odbiega. Mimo to, film zobaczyć warto – na tle masowo produkowanego badziewia (Wiecie, jak trudno napisać entuzjastyczną recenzję typowego filmu? Jeszcze tak, żeby np. wkręcić Bezę?) wybija się ze swoją przeciętnością.

Ocena:

  • Zombie: 3/5 – niespecjalnie oryginalne, choć dość ruchliwe i spostrzegawcze. Dobra charakteryzacja
  • Wybuchy: 1/5 – w zasadzie nie ma, ale za park rozrywki (nie spoiluję – był w trailerze) coś się należy…
  • Cycki: 1/5 – jedna w-miarę-pełnoletnia-i-niebrzydka-dziewczyna wiosny nie czyni.
  • One-linery: 1/5 – niestety w tej kategorii kiepsko było…
  • Przyjemność z oglądania: 3/5 – widziałem lepsze, widziałem gorsze… Liczyłem jednak na coś więcej.

Różne takie dziwne…

SG:U nadal trzyma poziom. Jednym z miłych elementów jest to, że “away teams” nie spacerują wciąż po pięknych lasach Kanady. Niemiłym elementem jest skład “away team” w bieżącym odcinku – gdyby zabrali ze sobą Rusha, byłby bardzo startrekowy.
Dowiedziałem się też ostatnio, do czego służą nocd cracki: to inna nazwa na “patch do gry pozwalający odpalić ją pod Vistą”. Ździebko się wkurzyłem, gdy kupiony w sklepie KOTOR 2 odmówił uruchomienia się, jeszcze bardziej – gdy zalecana przez wielu podmiana biblioteki nie zadziałała. A tu okazuje się, że jest jak zwykle – tzn. wszystkiemu winne są kalekie zabezpieczenia przed kopiowaniem.

Starship Porn…

Stargate Universe jest coraz lepsze. Co prawda dzisiejszy (czy raczej wczorajszy) odcinek nie był specjalnym zaskoczeniem (choć spoilować nie będę), ale był naprawdę dobrze zrobiony – reakcje ludzi w obliczu pewnej śmierci, reakcje wybranych ocaleńców… Nie jest to hard sci-fi, ale jak na razie jest to najlepszy film przedstawiający starcie “człowiek vs zimny, nieczuły kosmos” jaki może pojawić się w telewizji nie-edukacyjnej w formie serialu. Psychologiem nie jestem, ale wydaje mi się, że ludzkie reakcje też są przedstawione znacznie lepiej niż zazwyczaj. Niniejszym chciałem gorąco przeprosić twórców serialu za moje początkowe podejrzenia – pożyczone od Christofa “Stargate:Voyager” jest dla serialu bardzo krzywdzące

A dlaczego Starship Porn? Wizualne efekty po raz kolejny po prostu powalały – przynajmniej jak na serial…

Fanboys

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce oglądałem trailer i stwierdziłem “to muszę zobaczyć”. Dziś w końcu zobaczyłem…

Wersja krótka – fim rządzi.

Wersja długa – wycieczka ekipy kumpli, chcących wykraść kopię Phantom Menace na pół roku przed premierą to naprawdę fantastyczny temat na film. W końcu robiąc film dla nerdów o nerdach, Holywood raz wypuściło coś, w czym publiczność naprawdę może identyfikować się z głównymi bohaterami 😀

Spoilować nie chcę – ale film jest naprawdę dobry, zawiera polewkę z nerdów wogóle, wojen Trekkies vs Star Wars Fans, całą masę in-jokes i ról aktorów jakoś związanych z filmami dla nerdów itp…

Ocena:
Fabuła: 3/5
Jokes: 4/5
Polewka z nerdów: 5/5
Cycki: 2/5 (tu jest pewien problem z wiarygodnością filmu….)

Wskaźnik smak/cena wina gruzińskiego, które popijałem oglądając: 4/5

Roll in Strike Packages Alpha…

Obejrzałem w końcu najnowsze dzieło z serii. Zmasakrowane przez recenzentów – jak zwykle zresztą (w końcu to nie film ormiański wysokiej klasy) nie jest jednak IMO kompletną porażką. Szczerze mówiąc, jest zdecydowanie lepsze od jedynki. Powód? Zadymy oczywiście. Co prawda jak zwykle w środku mamy wątek romantyczny (bądźmy szczerzy – tego typu filmów nie ogląda się dla, kiepskiego zresztą, przedstawienia problemów sercowych i rodzinnych nastolatków) – ale początek i koniec rządzą. US Air Force, Navy i Marine Corps wydały na ten film pewnie tyle samo, co sam producent – można pooglądać w akcji wszystko od Abramsów przerabiających Deceptikony na mielonkę po B-1B przerabiające na mielonkę wszystko (choć tonowe JDAMy jakoś kiepski efekt odłamkowy mają). Ten film ma dokładnie to, czego brakowało pierwszej części – heavy metal, and lots of it. Gorąco polecam – choć niekoniecznie jest to film, na który należy zabierać dziewczynę lubiącą ambitne kino 😀

Ocena:
Fabuła 1/5 (100% przewidywalna, łącznie z rozpieprzającym piękną operację wojskową cywilnym “nadzorem nad armią”)
Cycki 5/5 (nie, żeby poziom porno – ale Megan Fox to epic win sama w sobie, można dzięki niej nawet ten wątek romantyczny wybaczyć)
Wybuchy 5/5 (dywanowe bombardowania w wykonaniu Lancerów, “bombardowanie” lotniskowca…)
Inne takie:
Piloci śmigłowców w serii Transformers mają skłonności samobójcze. A szybkość reakcji sił amerykańskich jest niesamowita – gdzie by zadymy nie było, wszystko od sił pancernych do bombowców strategicznych jest w stanie znaleźć się tam w kilka minut… Parę rzeczy co prawda nie do końca mi się zgadza – np. USMC używające Bradely’ów i MLRS’ów, ale co tam…

I jeszcze: najpoważniejsze zastrzeżenie, jakie mam do filmu to rozmiar i wygląd wybuchów (mimo, że dostały 5/5). Niżej jest filmik z wybuchem pojedynczego 2000-funtowego JDAMa, i drugi – z trzema. Ktoś to filmowcom powinien pokazać – w transformersach lotnicy zrzucają sztuczne ognie niestety…