Wyzwanie Fantastyczne Dzień 1

Dzień 1 – Kiedy zainteresowałeś się fantastyką, twoje początki?

Nie pamiętam. Serio. Odkąd sięgam pamięcią w domu były zawsze książki fantastyczne – mój Tata miał zawsze tak dużą bibliotekę, jak to tylko było możliwe. Biblioteka oczywiście nie ograniczała się do fantastyki (Tata ma bardzo szerokie zainteresowania), ale było jej sporo. Nie wiem dokładnie ile lat miałem, gdy nauczyłem się czytać (było to dość wcześnie), ale odkąd pamiętam, duża część moich lektur to właśnie fantastyka.

Jako dziecko dużo chorowałem, a co za tym idzie – spędzałem masę czasu w domu. W latach osiemdziesiątych nie mieliśmy tylu sposobów marnowania czasu bez wychodzenia na podwórko, co dzieciaki teraz – na obu kanałach TV były głównie programy dla rolników czy inne takie badziewie, komputera (Atari 65XE) dorobiliśmy się bliżej końca dekady, planszówek było niewiele i były dość słabe (a gdy już naciągnąłem rodziców na kilka gier Encore – też bliżej końca dekady – i tak nie bardzo było z kim grać…), klocków Lego też za wiele nie miałem (w końcu były tylko w Pewexie za dolary…). Wiecie – takie “kiedyś to, kurła, było lepiej”. Leżąc w łóżku z gorączką nie miało się zbyt wielu opcji – wybór był między programem dla rolników, 253 powtórką “Czterech Pancernych” a dobrą książką (albo jakąkolwiek książką…). Zawsze czytałem szybko – książki z działu dziecięcego w lokalnej bibliotece kończyły mi się błyskawicznie, a z działu dla dorosłych szeroko pojęta fantastyka była łatwiejsza do wypożyczenia niż inne książki. W końcu zamiast gorszących dzieci scen seksu były tam co najwyżej jakieś smoki i podróże kosmiczne 😉 . Do tego oczywiście gdy tylko w kinie pojawiał się jakiś film fantastyczny byłem pierwszy w kolejce – na szczęście bileterki z kin w klubach oficerskich w garnizonowych osiedlach zwykle nie przejmowały się specjalnie ograniczeniami wiekowymi. No, może poza 18+ – ale jako chyba dziewięcioletni dzieciak oglądałem w kinie Terminatora, który miał ograniczenie wiekowe 15+. Swoją drogą, plus mieszkania w garnizonowym miasteczku – filmy docierały do nas z dużym opóźnieniem nawet w porównaniu do reszty socjalistycznej Polski i załapałem się w kinie na filmy, które miały premiery gdy miałem 5-7 lat. Jak wielu z Was może się pochwalić obejrzeniem oryginalnej wersji Imperium Kontratakuje w kinie? 😉

Gdy nastały lata dziewięćdziesiąte korzystałem jak się tylko dało – zachodnie filmy na VHS, masowo wydawane książki fantastyczne (kiepskie tłumaczenia, ale zawsze coś…), więcej planszówek, pierwsze bitewniaki… Ale to już zupełnie inna historia

Published by

Pietia

Informatyk, belfer, leń, amator dobrego wina, zimnego piwa. Przykładny mąż i ojciec